70 lat minęło/recenzje

  • Oprawa graficzna trafiona w punkt. Okładka klasyczna i stonowana, przyjazna dla oka, budzi jakieś przyjemne skojarzenia. Dobrze, że zdjęcia w środku tylko czarno-białe. Świetne zdjęcie na okładkę. Tarcze jako punktory super!

    Czyta się świetnie, może dłużą się trochę te napuszone laurki pisane przez sędziwych absolwentów, ale wiadomo, że książka jest przeznaczona dla czytelnika zaangażowanego emocjonalnie, więc go to nie zrazi. Ja nie byłam uczniem, więc czytam bardziej na chłodno. Świetny pomysł z wypisami z dokumentów i notkami z kronik, krótkie teksty dynamizują lekturę i faktycznie można przeczytać całość w dwa wieczory bez znużenia. Najciekawsze wydają mi się obrazki szkolne, dowcipne, różnorodne i spersonalizowane.

    Bardzo podobały mi się też wspomnienia z internatu. Toż to prawdziwa martyrologia! Cytując klasyka, permanentna inwigilacja. (...)

    Świetnie czytało się wspomnienia Adama Sienkiela. Myślę, że jego rówieśnicy też z wielką przyjemnością zapoznają się z tą relacją, bo jest z tej drugiej strony - dziecka nauczycielskiego i na dodatek nauczyciela, co do którego zdania są podzielone. (Ta ekipa Sienkielów, Jasiejki i Sydorowicza bardzo mi się podobała, plastycznie opisana daje obraz niezłych cwaniaczków i królów życia, ale jednocześnie typowych zahukanych licealistów. Chciałabym z nimi chodzić do klasy).
    Uważam, że pan Longin Skowyra na zdjęciu z młodości wygląda jak przedstawiciel Kolumbów. To mister tej szkoły na wieczne czasy.
    Robert, bardzo mi się podobało. Nie ma tu momentów żenujących, a takie najbardziej mnie denerwują. Jak pisałam wcześniej, do tych wspomnień nie mam stosunku osobistego, bo nie byłam uczennicą, ale lektura wytworzyła mi obraz ciekawego, niejednoznacznego miejsca. Udał Ci się objąć to, jak się zmieniało liceum i ludzie. To z pewnością nie jest nudna pozycja. I różni się diametralnie od dwóch poprzednich.
    Gratuluję. Serio i z całą powagą. Dobra robota.

    Anna Bzdyra była nauczycielka ZS nr 5 Tyszowcach
  • Strony: